sobota, 24 czerwca 2017


znika-nie

To życie musi być pomyłką...
Albo to ja jestem pomyłką...

Gdy czujesz się winna, beznadziejna... wiecznie beznadziejna... naprawdę łatwiej się pogrążyć niż udawać szczęście. Czasem.

Oddałabym duszę, żeby mogło być inaczej.
W innym życiu. Miejscu. Czasie.

Dlaczego nikt tutaj nie rozumie? Dlaczego nie może być inaczej? Dlaczego chcę, a nie mogę? Dlaczego pragnę i usycham? Dlaczego szukam wieczności, podczas gdy wystarczyłaby jedna chwila?

Jedna dobra chwila... żeby poczuć,
że cokolwiek ma sens. We mnie.

Chcę żyć. Nie chcę być tą pomyloną
w otoczeniu bezbłędnych... a jestem.

Chciałabym móc patrzeć tak, jak Wy.
Nie widzieć tego, co we mnie tkwi.

Pomóż mi uciec.
Jeśli mam nie czuć, muszę uciec. Boże...

Co, jeśli nie umiem nie czuć?

niedziela, 18 czerwca 2017

...miłość, wolność czy wódka?

Najwyraźniej myśli się w środku. Nocy. W ciemności lepiej widać... słychać... czuć.

***

Nie wiem, co się za chwilę stanie. Nic nie wiem. Chyba się zgubiłam we własnych uczuciach i przeczuciach. Jest miło. Jest nieznośnie.

Gdyby tak uciec... schować się... zamknąć... czy można by uchronić serce? Nawet kilka metrów nad niebem będzie biło. Wiem.

Czy można uciec... schować się... zamknąć... przed sercem? Jest we mnie tyle melancholii, ile żaden obłok nie pomieści.  I kto to wymyślił? Nie wiem.

Cokolwiek uczynię, zawsze będzie ta jedna. Udręka. Ile człowiek jest w stanie unieść bólu? Ludzie cierpią całe życie. Ty wiesz.

Czuję Twoją obecność. Wszędzie... Boże.

Skąd wiedzieć, co robić... co dalej...? Życie albo życie. Wybierz sobie wymiar. Ktoś boi się żyć na ziemi... ktoś inny boi się żyć poza nią... bez. Ja boję się i tego, i tego. Ale równie mocno tego chcę.

Dlaczego serce obwiniamy o wszystko... Ale wszystkiego nie obwiniamy o serce? Tak namalowano świat, teraz sobie radź. Mieszaj kolory. Szukaj piękna... ale się nie zakochaj. Co to w ogóle znaczy?

Nie pytaj...

I tak nikt nie będzie wi(e)dział. Tylko ty wiesz, co w tobie. Co jest.

A miałam zapytać...

Gorzkie te żale.

Dlaczego... za każdy zawał dziadka winią alkohol, a nie serce? Nawet, gdy umrze na serce... to nadal będzie wina alkoholu. Tak mówią... nikt nie wierzy w serce. Wszyscy wierzą w zło. Alkohol to zło.

Gdy umrze(sz) na serce... nikt nie oskarży go o to, że jakoś szczególnie mocno kochało... będą winić nadwagę, niedowagę lub wódkę.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... czym jest?

Prawda...? Z serca się nie wyleczy(sz). Z wódki też nie. O ile jest prawdziwa. Nie uciekniesz od tego, co prawdziwe.

Miałam o tym nie mówić...

Ma przecież dobre serce... to tylko zły nałóg. Przyciąga zło. Nie ma już sił... ona też nie ma. Ostatnio powiedział jej, że ją kocha. Potem przeklął.

Niebo... chcę do nieba. Tam nie będzie bolało. Niebo... nie chcę do nieba... tam nie będzie Ciebie. Jeszcze...

Chwilami świat przyprawia mnie o wstręt, ale jest też jakieś dziwne uczucie spełnienia... gdy czuję wiatr i kwiaty w powietrzu... kocham.

Czy to będzie winą mojego serca?

Co będzie?

Ona...

Może być i wódka... ważne, żeby wiedzieli, że w ogóle miałam serce.

Zabierz mnie od czucia, zabierz duszę... uwolnij i uchroń. Wyłącz. Nie skazuj na potępienie, stęp to we mnie.

Tyle czułości. Tyle żałości. Obok podłości...

Zabierz wszystko, nad czym nie panuję, to zapanuje spokój... wieczny.

***

A gdy człowiek się żegna... to czy tak naprawdę tego chce?

sobota, 17 czerwca 2017

z każdą sekundą

Gdy chcesz zapomnieć, nie potrafisz.

Wszystko wraca.

(To, co) piekło... z powrotem.

***

Gdy chcesz pamiętać, wspomnienia blakną.

Wszystko ulatuje.

W stronę nieba. Bezpowrotnie.

niedziela, 11 czerwca 2017

patrzę-nie

Moje piękno umarło całe
jakbym nie była nigdy mądrością.

To takie proste... jak wieczorna msza. Jak serce... niesłusznie oskarżane o wszystkie problemy świata. Jak głos... którego nie chcesz usłyszeć. Idę. Las... kościół. Wszędzie się modlę. Ktoś sieje nadzieję, ktoś ją zrywa. Jako w niebie, tak i na ziemi... niech nad ranem dotrze do Ciebie. Ty wiesz, co... to, na co trzeba zakryć duszę. Zanim odrodzi się w nowym spojrzeniu.

Posłuchaj ciszy...

umiem czuć
zbyt wiele

umiem czuć
za mało

Usłysz ciszę...

umiem nie płakać
z tęsknoty

umiem wylać morze
łez.

sobota, 3 czerwca 2017

jeszcze

Wdycham las.

Śni mi się wojna.

Strzały. Ukrywanie. Strach.

Jeszcze rozpiszę to niebo i ziemię.

Jeszcze... chciałam poczuć... zanim cokolwiek zgaśnie na wieczność.

Muszę pomyśleć.

____

Wiem już. Wiem, dlaczego.

Realne te moje sny. Bardziej niż rzeczywistość. Czasem. Nie wiem, czego bardziej się boję. Ale strach czai się. Może jest czas. Może nie ma. Może jest go mało, ale morza za to dużo. Nieskończoność. Niech będzie. Myśli. Tych o Tobie i o wszystkim. Kocham to. Że mogę myśleć... zmyślać.

(To niebo.)

Znam to swoje popieprzenie i Ty je znasz. Też. To mój styl przywiązania oparty na unikaniu. To jeszcze lęk.

Ale nad snami nie panujesz. W snach przychodzą pragnienia i obawy. Cuda i widma. Z głębi serca. Wychodzą.

Czasem boję się, że nie zdążę Ci powiedzieć, że Cię kocham.

(To ziemia.)

piątek, 2 czerwca 2017

nie z(g)aśniesz

Jesteś moją nadzieją na piękne sny.

I na amen.

wszystko się stało...

Czuję, że ten przypadek to moje przeznaczenie. Czuję piękno, a potem...

Potem są splecione dłonie. Moje.

Potem nic.

W tym śnie jestem najbliżej i najdalej. W tym śnie mnie nie ma. To dusza patrzy. Z góry... albo z boku. Czy jest jakaś różnica? Zawsze byłam słowem. Dobrym albo cichym. Takim szeptem. Nie wiedziałam, że krzywdzę się w ten sposób. Bo byłam zawsze. Wszystkim zależało. Na tym słowie. Zawsze, gdy czułam jej obecność, zawsze wtedy nie zależało nikomu. To tylko pustka... wypełnisz ją. Byłam.

Ja wiem, że nie każdy zasługuje na dobro. Przecież tyle razy słyszałam "nie zasłużyłaś", "to nie dla ciebie", "jesteś do niczego". Oni sami nie wiedzieli... mówili mi cuda i przekleństwa. Ale ja wiem to wszystko, czego nie umieli wyrazić. Wiem, że nie należy mi się żadne spełnione marzenie. Wiem, że uczucie to dar, który mi się nie należy. Choć miałam nadzieję... nie ma jej. Czuję to. Bardziej niż oparzenie żelazkiem. W tym życiu nie zasługuję. W tym życiu... nie istnieje miłość. Dla mnie. Bo we mnie... we mnie jest inaczej. Nie potrafię nie czuć. W tym życiu jestem słowem. Mnie się nie da kochać. Mnie się chce wtedy, kiedy brakuje. Słów.

Tak bardzo chciałam wierzyć...

Ale przecież nie może być inaczej, skoro tak naprawdę wszystko, czego pragnęłam, uciekało... znikało. Było nieosiągalne.

Jak niebo. Zabite. Gwoździem.

Źródło pragnień i niespełnienia.

Bałam się, bo nikt nigdy nie pokocha kogoś, kim jestem. Nikt nie pokocha. Nie umiem zasłużyć na miłość. To dar. Nie będzie mnie w żadnym sercu. Nie chcę nikomu ciążyć. A jeśli komuś zrobiłoby się lżej, wolałabym zniknąć. Dlaczego?

Bo kocham. Do trumny.

Przepraszam, że...

Zacznę od nowa.

Bo kocham. I nie wyobrażam sobie innego świata. Bez. Dlatego jestem.

Dlatego wierzę w niebo, którym jesteś.

Dlatego nie przestanę patrzeć.

I będę tym cholernym słowem.

Zabiorę Twój ból.

Do serca.

poniedziałek, 29 maja 2017

być może

Czasem wystarczy poczuć zapach, by wiedzieć, jaki będzie smak. Czasem tak łatwo zapomnieć. Musisz znów poczuć, by wiedzieć. Ja nie zapominam. Ja zapisuję niebo w myślach. Boję się zapomnieć.

(W) każdej chwili...

Czasem przez to tracę teraźniejszość.

Strach bywa silniejszy...

Dzisiaj patrząc na kwiaty widzę skrzydła. Przecież są jak płatki. Z nieba... Pachną niebem.

Jest pociąg.

Jest duszno.

Ktoś ponad myje okna jakby powietrzem.

Ktoś obok całuje śpiącą królewnę.

Ktoś wszędzie tęskni.

zapisuję

Po to, żeby nie zapomnieć.

O uczuciach, jakich doznaję.

Mój sposób odczuwania zmieni się i chcę o tym pamiętać.