poniedziałek, 14 sierpnia 2017
piątek, 7 lipca 2017
czwartek, 6 lipca 2017
poniedziałek, 26 czerwca 2017
sobota, 24 czerwca 2017
znika-nie
To życie musi być pomyłką...
Albo to ja jestem pomyłką...
Gdy czujesz się winna, beznadziejna... wiecznie beznadziejna... naprawdę łatwiej się pogrążyć niż udawać szczęście. Czasem.
Oddałabym duszę, żeby mogło być inaczej.
W innym życiu. Miejscu. Czasie.
Dlaczego nikt tutaj nie rozumie? Dlaczego nie może być inaczej? Dlaczego chcę, a nie mogę? Dlaczego pragnę i usycham? Dlaczego szukam wieczności, podczas gdy wystarczyłaby jedna chwila?
Jedna dobra chwila... żeby poczuć,
że cokolwiek ma sens. We mnie.
Chcę żyć. Nie chcę być tą pomyloną
w otoczeniu bezbłędnych... a jestem.
Chciałabym móc patrzeć tak, jak Wy.
Nie widzieć tego, co we mnie tkwi.
Pomóż mi uciec.
Jeśli mam nie czuć, muszę uciec. Boże...
Co, jeśli nie umiem nie czuć?
niedziela, 18 czerwca 2017
...miłość, wolność czy wódka?
sobota, 17 czerwca 2017
z każdą sekundą
Gdy chcesz zapomnieć, nie potrafisz.
Wszystko wraca.
(To, co) piekło... z powrotem.
***
Gdy chcesz pamiętać, wspomnienia blakną.
Wszystko ulatuje.
W stronę nieba. Bezpowrotnie.
wtorek, 13 czerwca 2017
niedziela, 11 czerwca 2017
patrzę-nie
jakbym nie była nigdy mądrością.
zbyt wiele
za mało
z tęsknoty
łez.
środa, 7 czerwca 2017
niedziela, 4 czerwca 2017
sobota, 3 czerwca 2017
jeszcze
Wdycham las.
Śni mi się wojna.
Strzały. Ukrywanie. Strach.
Jeszcze rozpiszę to niebo i ziemię.
Jeszcze... chciałam poczuć... zanim cokolwiek zgaśnie na wieczność.
Muszę pomyśleć.
____
Wiem już. Wiem, dlaczego.
Realne te moje sny. Bardziej niż rzeczywistość. Czasem. Nie wiem, czego bardziej się boję. Ale strach czai się. Może jest czas. Może nie ma. Może jest go mało, ale morza za to dużo. Nieskończoność. Niech będzie. Myśli. Tych o Tobie i o wszystkim. Kocham to. Że mogę myśleć... zmyślać.
(To niebo.)
Znam to swoje popieprzenie i Ty je znasz. Też. To mój styl przywiązania oparty na unikaniu. To jeszcze lęk.
Ale nad snami nie panujesz. W snach przychodzą pragnienia i obawy. Cuda i widma. Z głębi serca. Wychodzą.
Czasem boję się, że nie zdążę Ci powiedzieć, że Cię kocham.
(To ziemia.)
piątek, 2 czerwca 2017
wszystko się stało...
Czuję, że ten przypadek to moje przeznaczenie. Czuję piękno, a potem...
Potem są splecione dłonie. Moje.
Potem nic.
W tym śnie jestem najbliżej i najdalej. W tym śnie mnie nie ma. To dusza patrzy. Z góry... albo z boku. Czy jest jakaś różnica? Zawsze byłam słowem. Dobrym albo cichym. Takim szeptem. Nie wiedziałam, że krzywdzę się w ten sposób. Bo byłam zawsze. Wszystkim zależało. Na tym słowie. Zawsze, gdy czułam jej obecność, zawsze wtedy nie zależało nikomu. To tylko pustka... wypełnisz ją. Byłam.
Ja wiem, że nie każdy zasługuje na dobro. Przecież tyle razy słyszałam "nie zasłużyłaś", "to nie dla ciebie", "jesteś do niczego". Oni sami nie wiedzieli... mówili mi cuda i przekleństwa. Ale ja wiem to wszystko, czego nie umieli wyrazić. Wiem, że nie należy mi się żadne spełnione marzenie. Wiem, że uczucie to dar, który mi się nie należy. Choć miałam nadzieję... nie ma jej. Czuję to. Bardziej niż oparzenie żelazkiem. W tym życiu nie zasługuję. W tym życiu... nie istnieje miłość. Dla mnie. Bo we mnie... we mnie jest inaczej. Nie potrafię nie czuć. W tym życiu jestem słowem. Mnie się nie da kochać. Mnie się chce wtedy, kiedy brakuje. Słów.
Tak bardzo chciałam wierzyć...
Ale przecież nie może być inaczej, skoro tak naprawdę wszystko, czego pragnęłam, uciekało... znikało. Było nieosiągalne.
Jak niebo. Zabite. Gwoździem.
Źródło pragnień i niespełnienia.
Bałam się, bo nikt nigdy nie pokocha kogoś, kim jestem. Nikt nie pokocha. Nie umiem zasłużyć na miłość. To dar. Nie będzie mnie w żadnym sercu. Nie chcę nikomu ciążyć. A jeśli komuś zrobiłoby się lżej, wolałabym zniknąć. Dlaczego?
Bo kocham. Do trumny.
Przepraszam, że...
Zacznę od nowa.
Bo kocham. I nie wyobrażam sobie innego świata. Bez. Dlatego jestem.
Dlatego wierzę w niebo, którym jesteś.
Dlatego nie przestanę patrzeć.
I będę tym cholernym słowem.
Zabiorę Twój ból.
Do serca.
środa, 31 maja 2017
poniedziałek, 29 maja 2017
być może
Czasem wystarczy poczuć zapach, by wiedzieć, jaki będzie smak. Czasem tak łatwo zapomnieć. Musisz znów poczuć, by wiedzieć. Ja nie zapominam. Ja zapisuję niebo w myślach. Boję się zapomnieć.
(W) każdej chwili...
Czasem przez to tracę teraźniejszość.
Strach bywa silniejszy...
Dzisiaj patrząc na kwiaty widzę skrzydła. Przecież są jak płatki. Z nieba... Pachną niebem.
Jest pociąg.
Jest duszno.
Ktoś ponad myje okna jakby powietrzem.
Ktoś obok całuje śpiącą królewnę.
Ktoś wszędzie tęskni.
zapisuję
Po to, żeby nie zapomnieć.
O uczuciach, jakich doznaję.
Mój sposób odczuwania zmieni się i chcę o tym pamiętać.



